...

środa, 26 marca 2014

Rozdział 3

Wsiedlismy do wnętrza samochodu. W srodku byl on o wiele większy niz wydawał sie od zewnątrz. Z tylu bylo jacuzzi i mini barek z sushi (bez ryby bo mam uczulenie). Wszystko bylo idealnie. Zorientowalam sie ze Harry nie mial zamiaru nigdzie jechac. Rozebraliśmy sie i weszliśmy do jacuzzi. Moj partner wyjął z szafki szampana ale zapomnial go wczesniej zmrozic. Nie pije ciepłego szampana poniewaz mam po nim rzadka kupe. Na szczescie Harry mial rzadka chorobę i jego mocz zawsze byl lodowaty, wiec nasikał do butelki w celu ochłodzenia napoju. Byl wyśmienity! Noc minęła nam wspaniale. Rano  o dziwo nie mialam kaca. To chyba dlatego, ze szampan rozcieńczony byl moczem Harrego. Postanowiłam przejsc sie na spacer. Będąc juz przy parku wpadlam na taka smieszna dziewczyne. To byla Emily. Jeju tak bardzo za nia tesknilam. Byla moja najlepsza przyjaciolka, ale trzy lata temu wystąpiła w reklamie srodku na przeczyszczenie i zrobila karierę w  Los Paris.
- Emily! Dlaczego wrocilas? Jeju tak bardzo tesknilam!
- Ojej to ty Oliv? Strasznie sie zmienilas! Widze ze doprowadziłaś do porzadku swoja monobrew
Nie mogłyśmy sie soba nacieszyć. Niestety Emily musiała pójść do swojego chirurga plastycznego, aby powiększyć sobie usta, ponieważ były bardzo małe. Ja stwierdziłam ze pojadę sobie na hulajnodze na płac zabaw. Wzięłam ze sobą żółwia Emily. Nazywał sie Mango. Był super zolwiem. Stwierdziliśmy ze pójdziemy sie pohustac na huśtawkach. Mango bardzo tego nie lubił i obrzygał jakiegoś dzieciaka. Matka tego chłopca nakrzyczał na mojego żółwia. Jakaś głupia baba, przecież nie kładzie sie dzieci przy zwierzętach bujajacych sie na huśtawce. Podeszłam do tej kobiety i powiedziałam "mówiłas coś babo czy to mucha pierdła??". Ale jej pocisnelam wtedy hoho. Zostawiłam Mango samego i poszłam po owocki. Chciałam kupić arbuza a okazało sie ze to japko nie arbuz. No cóż jak ze Szwecji to i tak zjem hyhy. Dobra może czas pójść na koncert. Założyłam moje nowe adidasy i pobiegłam szybko do jakiegoś miasteczka na koncert 1D. Było super. Najbardziej podobał mi sie moment jak zwiazalam chłopców na scenie a sama zaczęłam śpiewać. Czuje ze ich fani wola mnie od nich. Wymiatalam. Potem wyszłam i stanęłam przed stadionem patrząc sie teskniacym wzrokiem na niebo. Nagle podszedł do mnie mój Harry.
-Oliv, masz dola?
-nie Hazz, mam kanion
I sobie poszedł dokończyć śpiewanie WMYB. Ja wsiadłam do pierwszego lepszego autobusu i pojechałam hen hen daleko.



-przepraszam ze ten rozdział ponownie był krótki haha ale pisałam go siedząc na kiblu, a dostałam okresu wiec przestałam. Juz niedługo pojawi sie następny! Papa misie xx