...

środa, 22 stycznia 2014

Rozdział 2

Dziewczyna wysiadła z pięknej limuzyny i podeszła do mnie. Jej włosy lśniły w blasku słońca niczym roztopiony i brazowy śnieg na ulicy podczas roztopów. Powiedziała "no hej" swoim denerwujacym głosikiem. Zawsze jak zbliżala sie ona zbliżaly sie także kłopoty. Postanowiłam ich uniknac. Wziełam moja koleżanke na krótki spacer za toitoi'e w parku, aby nikt nas nie widzial. Otworzyłam torebke, wyjełam z niej nóź i ponownie zadźgalam ta szmate. Chciałam ukryć ciało i wrzuciłam je do kibla a tam utoneło w licznych smierdzacych odchodach bardzo spasionych ludzi którzy smierdza. Wróciłam do fontanny ale Harrego juz tam nie bylo. Popatrzyłam sie na reszte ludzi i krzyknęlam "adios frajeros". Nie chciałam spędzac więcej czasu z ludźmi niższymi ode mnie pod względem intelektualnym. Wrociłam do domu. Tam czekała na mnie niespodzianka. Moj chirurg plastyczny dzieki któremu nie mam trzech uszu postanowił mnie odwiedzic! Chciał sprawdzić czy wszystko dobrze z moim słuchem. Powiedział cos ja odpowiedzialam po czym wyszedł. Wydaje mi się że chciał powachać moja bielizne poniewaz kiedys bardzo lubil to robic a sprawdzenie mojego sluchu to tylko kiepska wymowka. Ehh dobra najwazniejsze jest to ze sobie poszedl. Wbieglam szybko po schodach na gore do pokoju poniewaz bylo ciemno a mi nie chcialo sie zapalac swiatla. Balam sie ze jest za mna jakis seryjny morderca i chce mnie posiekac swoja siekiera. W pokoju czekal na mnie moj kolega z ktorym nigdy nie rozmawialam ale potajemnie go sledzilam bo wygladal jak Harry Styles. Jego fanem byl papiesz (tak przez sz) i jego cale zycie krecilo sie wokol konklawe, malych dzieci i rzymu. Spytalam zaciekawiona co on tu robi. On tylko odpowiedzial "morda w dupe żryj kupe" zaczal sie smiac i zamknal sie w pralce. Nie wiedzialam co mam zrobic. Troche sie balam wiec zadzwonilam na policje. Gdy ten uslyszal syreny nadjezdzajacych radiowozow zesral mi sie do pralki, zalozyl rajstopy na glowe i prawie caly nagi (nie liczac tej rajstopy) zaczal uciekac w kierunku zachodu slonca. To byla najromantyczniejsza chwila w moim zyciu. Cala z glowa w oblokach poszlam do wanny sie zdrzemnac poniewaz moje lozko zostalo troche ubrudzone kupa mojego kolezki. Ze snu wyrwal mnie dzwonek telefonu "zaloz cos ladnego za sekunde bede". To byl moj Harry ten prawdziwy! Szybko umylam twarz i uzylam dezodorrantu zeby zmyc nieprzyjemny zapach łajna. Szybkim ruchem wlozylam na siebie moja ulubiona sukienke i zalozylam kalosze, bo przeciez wedlug mojej ulubionej nauczycielki pasuja one do wszystkiego. Gdy wyszlam na podjazd on juz czekal. Jego rozwiane wlosy spiete lekko czerwona bandama slodko rozwiewaly sie na tle jego super czerwonego sportowego porsche... TO BE CONTINUED



przepraszam ze ten rozdział jest tak bardzo kròtki ale jestem głodna i nie chce mi się już siedzieć w wannie (pisze tylko w wannie) 
Kisses :*

czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 1

Zaraz po zakończeniu roku szkolnego postanowiłam pojechać do ogromnej galerii handlowej oddalonej od Lakenwood o 80 km. Z racji, że nie mam prawa jazdy musiałam skorzystać z pociągu. Po wielu godzinach shoppingu byłam wykończona i chciałam już wrócić do rodzinnego miasteczka. Pech chciał, że zgubiłam bilet powrotny, a moja karta płatnicza odmówiła posłuszeństwa. Stałam przy biletomatach i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nagle podszedł do mnie bardzo przystojny chłopak
- Hej, widzę że nie mogłaś kupić biletu
- Siemka, tak niestety chyba przekroczyłam limit na karcie
- Ja właśnie cały hajs który miałem przy sobie wydałem na vansy, a mój towarzysz Harry zgubił swój portfel. Ej! Tak wogóle jestem Louis :D
Przedstawiłam mu się i rozmowa jakoś się ciągnęła. Po kilku minutach dołączył do nas Harry. Przystojny, wysoki brunet z burzą loków na głowie. Wkońcu mój nowy kolega wpadł na pomysł jak wrócić do Lakenwood. Jak sie później okazało oni też tam mieszkają. Harry zadzwonił do swojego dziadziuszka i poprosił żeby po nas przyjechał. Co z tego, że było grubo po 22:00, dziadku rusz dupsko i przyjedź po nas! Hahah. Jak sobię to pomyślałam od razu poprawił mi się humor. Wyszliśmy na parking i czekaliśmy, aż nadjerzdżający samochód zatrzyma się obok nas. Po nie pełnej godzinie dziadek Harrego dojechał do celu. Był na serio bardzo miły. Opowiedział mi o tym jak mały Harry myślał, że podczas snu zniósł jajko, a okazało się, że poprostu zrobił klocka do łóżka. Widziałam po minie Hazzy okropne zawstydzenie. Po 20 minutach słuchania opowiadań mojego nowego kumpla - dziadka zorientowałam się, że nie ma z nami w samochodzie Louisa! Jajomiotacz (Harry) szybko wykonał połączenie do swojego przyjaciela i usłyszał "jestem ostrym dzikiem wszystkie świnie na mnie krzyczą, KRZYCZ LOUEH!". Najwidoczniej Louis nie chciał wrócić do domu. Był strasznym imprezowiczem. Raz po imprezie Harry znalazł go pod kafelkami w kuchni. Niekt nie miał pojęcia jak się tam znalazł i kto go zabetonował. Po godzinie wkońcu dojechaliśmy. Moi rodzice pojechali na obóz taneczny, żeby nie zrobić wsi na weselu mojej ciotki, które jest za dwa tygodnie. Zaprosiłam Harrego do siebie. Weszliśmy do środka, zrobiłam sobię cherbatę, a Hazzie dałam whiskey z pepsi. On woli pepsi bo podobno jak sie pije pepsi to jest sie seksi. Ja preferuję tylko sok z bakłażanów. Postanowiliśmy obejrzeć nowy odcinek mojego ulubionego serialu "Gorzkie słóweczka". Chyba bardzo go znudził, bo po 15 minutach zasnął z głową na moich kolanach. Nie miałam serca, żeby go obudzić, bo tak słodko spał. Spędziłam tę noc na siedząco. Rano budze się, a moim oczom ukazuje sie płyn sięgający aż do moich kolan! Po chwili zorientowałam się, że to ślina Hazzy. Obudziłam go. Okazało się, że nie umie pływać i boi się wody, wiec podpłynęłam stylem klasycznym do schowka po kajak, którym przepłyneliśmy do łazienki. Wzięliśmy suszarkę do włosów i osuszyliśmy cały salon z wydzieliny Harrego. W sumie nie musiałam potem myć podłogi. Było bardzo ślisko więc Harry powiedział "mała wyjmuj łyżwy! podriftujemy sobie!!!". Jak powiedział tak zrobiłam. Panele się trochę porysowały, ale wydziergałam na drutach wielki dywan, który zakrył wszystkie niedoskonałości. Troche sie lepiliśmy od śliny Harrego wiec założyliśmy kąpielówki i poszliśmy się wykąpać w fontannie w parku. Nie miałam męskiego stroju wiec mój koleżka był zmuszony do założenia różowych kąpielówki mojej młodszej siostry. Troche go pił w dupsko ale jakoś wytrzymał. Nagle pod fontannę podjechała cudną limuzyna długości dwóch wagonów WKD i wysiadła z niej moja była przyjaciółka. "
Była" , bo zadźgałam ją nożem kuchennym i zakopałam w ogródku. Nie mam pojęcia skąd się tu wzięła. Przecież nie żyła od dwóch lat...
CIĄG DALSZY NASTĄPI

środa, 8 stycznia 2014

Prolog i bohaterowie

Siemka! Jestem Olivia...
BITCH PLS dobra ja nigdy i tak nie czytam prologów. Dobra to może od razu przejdę do przedstawienia głównych bohaterów!


 Harry - miły i ogólnie zajebisty chłopak z charakteru... ale tylko jak jesteśmy sami, tylko we dwoje. Przy swoich "kumplach" udaje, że mnie nie widzi :). To jego sprawa trudno. Niech żałuje, że nie przyjaźni się z taką super dziewczyną jak ja.


Louis - słodki i bardzo porządny chłopczyk. Zawsze wszystko zapina na ostatni guzik. Dosłownie. Jest najlepszym kumplem Harrego. Jego policzki są jego największą zaletą! Dzięki nim stwarza wrażenie grzecznego chłopca, ale przecież pozory mylą ;).

Emily - najniższa i pozornie najwredniejsza dziewczyna w okolicy. Jej włosy sięgają prawie do kolan. Są super! Emily jeśli to czytasz obiecaj mi pls ze nigdy ich nie zetniesz! Jest moją najlepszą przyjaciółką.

Olivia -w końcu ja :). Normalna dziewczyna której życie raczej nie różni się od większości innych ludzi, ale według niej jest super!




Mam nadzieje, że ktoś będzie czytał to opowiadanie xd Z moim talentem literackim będzie trudno hah :p