Dziewczyna wysiadła z pięknej limuzyny i podeszła do mnie. Jej włosy lśniły w blasku słońca niczym roztopiony i brazowy śnieg na ulicy podczas roztopów. Powiedziała "no hej" swoim denerwujacym głosikiem. Zawsze jak zbliżala sie ona zbliżaly sie także kłopoty. Postanowiłam ich uniknac. Wziełam moja koleżanke na krótki spacer za toitoi'e w parku, aby nikt nas nie widzial. Otworzyłam torebke, wyjełam z niej nóź i ponownie zadźgalam ta szmate. Chciałam ukryć ciało i wrzuciłam je do kibla a tam utoneło w licznych smierdzacych odchodach bardzo spasionych ludzi którzy smierdza. Wróciłam do fontanny ale Harrego juz tam nie bylo. Popatrzyłam sie na reszte ludzi i krzyknęlam "adios frajeros". Nie chciałam spędzac więcej czasu z ludźmi niższymi ode mnie pod względem intelektualnym. Wrociłam do domu. Tam czekała na mnie niespodzianka. Moj chirurg plastyczny dzieki któremu nie mam trzech uszu postanowił mnie odwiedzic! Chciał sprawdzić czy wszystko dobrze z moim słuchem. Powiedział cos ja odpowiedzialam po czym wyszedł. Wydaje mi się że chciał powachać moja bielizne poniewaz kiedys bardzo lubil to robic a sprawdzenie mojego sluchu to tylko kiepska wymowka. Ehh dobra najwazniejsze jest to ze sobie poszedl. Wbieglam szybko po schodach na gore do pokoju poniewaz bylo ciemno a mi nie chcialo sie zapalac swiatla. Balam sie ze jest za mna jakis seryjny morderca i chce mnie posiekac swoja siekiera. W pokoju czekal na mnie moj kolega z ktorym nigdy nie rozmawialam ale potajemnie go sledzilam bo wygladal jak Harry Styles. Jego fanem byl papiesz (tak przez sz) i jego cale zycie krecilo sie wokol konklawe, malych dzieci i rzymu. Spytalam zaciekawiona co on tu robi. On tylko odpowiedzial "morda w dupe żryj kupe" zaczal sie smiac i zamknal sie w pralce. Nie wiedzialam co mam zrobic. Troche sie balam wiec zadzwonilam na policje. Gdy ten uslyszal syreny nadjezdzajacych radiowozow zesral mi sie do pralki, zalozyl rajstopy na glowe i prawie caly nagi (nie liczac tej rajstopy) zaczal uciekac w kierunku zachodu slonca. To byla najromantyczniejsza chwila w moim zyciu. Cala z glowa w oblokach poszlam do wanny sie zdrzemnac poniewaz moje lozko zostalo troche ubrudzone kupa mojego kolezki. Ze snu wyrwal mnie dzwonek telefonu "zaloz cos ladnego za sekunde bede". To byl moj Harry ten prawdziwy! Szybko umylam twarz i uzylam dezodorrantu zeby zmyc nieprzyjemny zapach łajna. Szybkim ruchem wlozylam na siebie moja ulubiona sukienke i zalozylam kalosze, bo przeciez wedlug mojej ulubionej nauczycielki pasuja one do wszystkiego. Gdy wyszlam na podjazd on juz czekal. Jego rozwiane wlosy spiete lekko czerwona bandama slodko rozwiewaly sie na tle jego super czerwonego sportowego porsche... TO BE CONTINUED
przepraszam ze ten rozdział jest tak bardzo kròtki ale jestem głodna i nie chce mi się już siedzieć w wannie (pisze tylko w wannie)
Kisses :*


