Zaraz po zakończeniu roku szkolnego postanowiłam pojechać do ogromnej galerii handlowej oddalonej od Lakenwood o 80 km. Z racji, że nie mam prawa jazdy musiałam skorzystać z pociągu. Po wielu godzinach shoppingu byłam wykończona i chciałam już wrócić do rodzinnego miasteczka. Pech chciał, że zgubiłam bilet powrotny, a moja karta płatnicza odmówiła posłuszeństwa. Stałam przy biletomatach i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nagle podszedł do mnie bardzo przystojny chłopak
- Hej, widzę że nie mogłaś kupić biletu
- Siemka, tak niestety chyba przekroczyłam limit na karcie
- Ja właśnie cały hajs który miałem przy sobie wydałem na vansy, a mój towarzysz Harry zgubił swój portfel. Ej! Tak wogóle jestem Louis :D
Przedstawiłam mu się i rozmowa jakoś się ciągnęła. Po kilku minutach dołączył do nas Harry. Przystojny, wysoki brunet z burzą loków na głowie. Wkońcu mój nowy kolega wpadł na pomysł jak wrócić do Lakenwood. Jak sie później okazało oni też tam mieszkają. Harry zadzwonił do swojego dziadziuszka i poprosił żeby po nas przyjechał. Co z tego, że było grubo po 22:00, dziadku rusz dupsko i przyjedź po nas! Hahah. Jak sobię to pomyślałam od razu poprawił mi się humor. Wyszliśmy na parking i czekaliśmy, aż nadjerzdżający samochód zatrzyma się obok nas. Po nie pełnej godzinie dziadek Harrego dojechał do celu. Był na serio bardzo miły. Opowiedział mi o tym jak mały Harry myślał, że podczas snu zniósł jajko, a okazało się, że poprostu zrobił klocka do łóżka. Widziałam po minie Hazzy okropne zawstydzenie. Po 20 minutach słuchania opowiadań mojego nowego kumpla - dziadka zorientowałam się, że nie ma z nami w samochodzie Louisa! Jajomiotacz (Harry) szybko wykonał połączenie do swojego przyjaciela i usłyszał "jestem ostrym dzikiem wszystkie świnie na mnie krzyczą, KRZYCZ LOUEH!". Najwidoczniej Louis nie chciał wrócić do domu. Był strasznym imprezowiczem. Raz po imprezie Harry znalazł go pod kafelkami w kuchni. Niekt nie miał pojęcia jak się tam znalazł i kto go zabetonował. Po godzinie wkońcu dojechaliśmy. Moi rodzice pojechali na obóz taneczny, żeby nie zrobić wsi na weselu mojej ciotki, które jest za dwa tygodnie. Zaprosiłam Harrego do siebie. Weszliśmy do środka, zrobiłam sobię cherbatę, a Hazzie dałam whiskey z pepsi. On woli pepsi bo podobno jak sie pije pepsi to jest sie seksi. Ja preferuję tylko sok z bakłażanów. Postanowiliśmy obejrzeć nowy odcinek mojego ulubionego serialu "Gorzkie słóweczka". Chyba bardzo go znudził, bo po 15 minutach zasnął z głową na moich kolanach. Nie miałam serca, żeby go obudzić, bo tak słodko spał. Spędziłam tę noc na siedząco. Rano budze się, a moim oczom ukazuje sie płyn sięgający aż do moich kolan! Po chwili zorientowałam się, że to ślina Hazzy. Obudziłam go. Okazało się, że nie umie pływać i boi się wody, wiec podpłynęłam stylem klasycznym do schowka po kajak, którym przepłyneliśmy do łazienki. Wzięliśmy suszarkę do włosów i osuszyliśmy cały salon z wydzieliny Harrego. W sumie nie musiałam potem myć podłogi. Było bardzo ślisko więc Harry powiedział "mała wyjmuj łyżwy! podriftujemy sobie!!!". Jak powiedział tak zrobiłam. Panele się trochę porysowały, ale wydziergałam na drutach wielki dywan, który zakrył wszystkie niedoskonałości. Troche sie lepiliśmy od śliny Harrego wiec założyliśmy kąpielówki i poszliśmy się wykąpać w fontannie w parku. Nie miałam męskiego stroju wiec mój koleżka był zmuszony do założenia różowych kąpielówki mojej młodszej siostry. Troche go pił w dupsko ale jakoś wytrzymał. Nagle pod fontannę podjechała cudną limuzyna długości dwóch wagonów WKD i wysiadła z niej moja była przyjaciółka. "
Była" , bo zadźgałam ją nożem kuchennym i zakopałam w ogródku. Nie mam pojęcia skąd się tu wzięła. Przecież nie żyła od dwóch lat...
CIĄG DALSZY NASTĄPI
Co co co co ??? HAHAHAHAHA zapowiadało się tak normalniej hahahahahahhahahah obudziłam przez ciebie brata. Mam rozumieć, że zabiłaś mnie ? Miło. Jak Louis dostał sie pod kafelki ? Jezu zniszczyłaś mi psychikę hahahahahahhH czekam na ciąg dalszy kicia
OdpowiedzUsuńASUIDKAJSNDHA PISZ DALEJ ! :D
OdpowiedzUsuńFunfik! <3 Niestety nie mój temat. le: reklama, kochanie: http://nieistnieja.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń